Polecamy
Góry sowie
Kompleks Osówka
Walim
Zagórze Śląskie
Zamek Książ
Arboretum w Wojsławicach
Palmiarnia Wałbrzych
Szczawno Zdrój
Bagieniec
Skansen w Jaworzynie
Kościół Pokoju
Pałac w Kraskowie
Muzeum Przemysłu
Czerwony Baron
Inne ciekawe miejsca

Ewangelicki kościół Pokoju

kosciol-pokojuJeden z dwóch zachowanych na świecie (drugi w Jaworze) i do tego piękniejszy. Owoc historycznego precedensu: po wojnie trzydziestoletniej, gdy Świdnica znalazła się w cesarstwie austriackim, protestanci zostali zepchnięci przez katolików do defensywy. Odebrano im kościoły. Dzięki wstawiennictwu króla szwedzkiego pozwolono w Świdnicy, Jaworze i Głogowie wybudować dla nich w poł. XVII w. świątynie - za miastem, bez wież i z nietrwałych materiałów. Kościół w Świdnicy wzniesiono z drewna i gliny. Osobliwe, trudne do opisania wnętrze jest pełne przepychu. We wrześniu odbywają się tu festiwale muzyki kameralnej.

Dotychczasowy pogląd występujący w literaturze tematu, iż dopiero w 1522 roku nauka dr. Marcina Lutra znalazła w Świdnicy pierwszych zwolenników, można już uznać za przestarzały. Istnieje bowiem wiarygodny przekaz proboszcza świdnickiego kościoła farnego św. Stanisława i św. Wacława, niejakiego Franza Reusnera, iż już w rok od słynnego wystąpienia Marcina Lutra przeciwko handlowaniu odpustami z 1517 r., na terenie Świdnicy znajdowali się sympatycy i zwolennicy "słowika z Wittenbergi". Wedle zapisków z dnia 23 kwietnia 1525 r. świdnickiego kronikarza reprezentującego wyraźnie protestanckie poglądy, którego rękopis przechowywany był do 1945 r. w archiwum parafialnym kościoła farnego, już w owym czasie zrezygnowano z następujących "zabobonów" czy też nadużyć: procesji z Przenajświętszym Sakramentem, używania wody święconej, odprawiania mszy za zmarłych, celibatu księży. Wspomniany wcześniej proboszcz Reusner relacjonując biskupowi wrocławskiemu dalsze wydarzenia, będące wynikiem niezadowolenia tutejszego mieszczaństwa, od dawna czekającego na zmiany na polu religii, pisze iż m. in., "krzykami przerywano liturgię mszy św., altarystów obrzucono błotem i innymi nieczystościami, porozbijano szafy, w których przechowywano ornaty i mszały". Zmuszono wreszcie duchownych, którzy ciągle trzymali się starych zwyczajów do opuszczenia Świdnicy. Większość ludności tłumnie natomiast zbierała się w kościele, gdy tylko do miasta przybywali wędrowni ewangeliccy kaznodzieje.

Tak wyglądał ów pierwszy, bardzo żywiołowy, niekiedy nawet radykalny etap reformacji w Świdnicy. Drugi, bardziej świadomy i ukierunkowany zaczął się w 1535 r. wraz z przybyciem do miasta duchownego pochodzącego z Austrii Sebastiana Angerera. Stał się on rzeczywistym reformatorem Świdnicy, działając tu jako proboszcz przy kościele św. Stanisława i św. Wacława. Udzielał Komunii Świętej pod obiema postaciami, zlikwidował spowiedź uszną i wstąpił w związek małżeński. Należał do tych wielkich duchownych, którzy uporem i ciężką pracą swe piętno odbijali na możliwie wielu płaszczyznach życia parafialnego. Angerer nakłonił na przykład radę miejską do odbudowy szpitala św. Michała Archanioła stojącego przy bramie Dolnej, jak również do remontu leprosorium Ducha Świętego stojącego po drugiej stronie Bystrzycy. Największą bowiem opieką starał się otoczyć najbiedniejszych członków zboru. Zmarł w 1548 r. i pochowany został w kościele, który zawdzięczał mu powrót na tono czystej nauki Chrystusowej.

kosciol_pokoju_organyW zapoczątkowanym przez Angerera okresie Reformacji położono większy nacisk na znajomość Biblii, która stała się jedynym źródłem do pojmowania wiary. Dawną łacińską mszę zastąpiono nabożeństwem w języku niemieckim, które nazwano "niemiecką mszą". Pomimo tych zmian, luteranizm świdnicki w dużej mierze pozostał konserwatywny, gdyż w przeciwieństwie do innych rejonów objętych Reformacją zmiany tutejsze nie przebiegały w sposób gwałtowny, np. pomimo, że już nie modlono się do figur przedstawiających świętych, nie zlikwidowano dawnych gotyckich ołtarzy. Jeszcze w ciągu pierwszej połowy XVI w. zdecydowana większość mieszkańców miasta, w tym też większa część duchowieństwa, przyjęła wyznanie ewangelickie. Wówczas zreformowane zostały prawie wszystkie kościoły świdnickie, w tym także kościoły klasztorne: franciszkanów (przy nim utworzono w 1569 r. drugą parafię) i dominikanów. Nie bez znaczenia dla rozwoju tutejszej nauki reformacyjnej pozostawała postawa ówczesnych biskupów wrocławskich, którzy uważali się przez długi czas za zwierzchników zarówno katolików, jak i ewangelików. I tak o biskupie Thurzo, który zmarł w 1520 r., Luter wyraził się, że w jego osobie umarł najlepszy biskup stulecia, człowiek przepełniony niezachwianą wiarą w zbawczą moc Chrystusa. Reformację popierali, bądź sympatyzowali z nią, biskupi von Logau i von Promnitz.

Jak wszędzie, tak i w Świdnicy, protestantyzm żywo wspierał szkolnictwo. W 1561 r. wzniesiono nowy budynek szkolny przy kościele farnym św. Stanisława i św. Wacława. Powstała wówczas szkoła łacińska, przygotowująca uczniów do bezpośredniej kontynuacji nauki na uniwersytetach. Szkoła ta była niewątpliwie najlepszą na terenie całego księstwa świdnickiego. Poziom jej nauczania był bardzo wysoki, przez pewien czas wykładał w niej nawet Valentin Trotzendorf, założyciel słynnego gimnazjum złotoryjskiego.

Ślady, jakie pozostawiła Reformacja XVI wieku widoczne są w Świdnicy do dnia dzisiejszego. Największym jest wieża kościoła farnego, której budowa, mimo iż rozpoczęta o dobry wiek wcześniej, ukończona została dopiero w XVI wieku. To również wspaniała chrzcielnica ozdobiona motywami biblijnymi, z której do dnia dzisiejszego korzystają wyznawcy katolicyzmu. Trudno nie wspomnieć o olbrzymiej spuściźnie literackiej, nie tylko tej polemicznej, sensu stricte teologicznej, bo przecież kultura reformacyjna to kultura słowa. Ten wspaniały, pokojowy rozwój zahamowała i w znacznym stopniu zniszczyła wojna trzydziestoletnia.

Wojna ta, która wybuchła w 1618 r., była w dużej mierze wojną religijną pomiędzy dwoma obozami: katolickim i protestanckim. Wraz z przebiegiem zmagań militarnych i rosnącą przewagą jednej ze stron zmieniało się położenie społeczności religijnych. Kiedy wojska Wallensteina w 1629 r. dotarły do Bałtyku, zajmując po drodze prawie całą Rzeszę, cesarz Ferdynand II poczuł się na tyle mocny, że postanowił narzucić swą wolę ludności protestanckiej. Wydany przez niego edykt restytucyjny nakazywał przekazanie katolikom większości kościołów, które objęta Reformacja. W Świdnicy wraz z osławionymi dragonami Liechtensteina pojawili się jezuici, w celu nawracania luteran na wyznanie katolickie. Ewangelicy stracili wszystkie kościoły w mieście, a do roku 1653 również na terenie księstwa. Kontrreformacja przeprowadzana była tu z pełną bezwzględnością. Dragoni wymusili na mieszkańcach dostarczanie im żywności oraz pieniędzy. Żołnierzy tych władze cesarskie wykorzystywały do "zachęcania" ewangelików do powrotu na wiarę katolicką. W tym celu kierowano ich na kwatery do domów protestantów, gdzie mogli hulać do woli. Relacje z owych trudnych dla luteran czasów są jednoznaczne: "Niektórym mieszczanom przydzielono po 20 i 30 żołnierzy, a gdzie się rozsiedli, tam rychło zażądali od każdego z gospodarzy pieniędzy za przychodne, ci zaś też musieli zapłacić, jako niektórzy po 50,40,30,20,10 i mniej talarów Rzeszy, wedle ważności osób i ich możliwości, później musieli zaopatrzyć ich w wyśmienite jadło i picie i wszędzie każdemu jednemu żołnierzowi pod talerzem położony musiał zostać jeden talar Rzeszy."

Najbardziej był oblężony dom parafialny. Każdemu z czterech mieszkających tam duchownych przydanych zostało "najpierw 15, później jeszcze 15 dodatkowych zuchwałych żołnierzy, którzy traktowali ich źle ponad miarę, a już w ciągu pierwszych dni i wieczorów na diakonie Johannie Beerze rozbito trzy forkiety, czyli podpórki pod muszkiety." "Obrabowane i okradzione zostały izby, zabrano książki z bibliotek i wrzucono je do pieca, rozbito i splądrowano kasetki i skrzynki. A gorszych niż w domu parafialnym szkód żołnierze wyrządzali na niektórych kwaterach u mieszczan w taki sposób, że piórem i atramentem tego spisać nie można." Dopiero gdy właściciel domu przyniósł kartkę od spowiedzi (służyła jako dowód przejścia na katolicyzm), był uwalniany od przymusu "goszczenia". W Świdnicy zaświadczenie odbytej spowiedzi wydawali sprowadzeni tu nieco wcześniej dominikanie, którym oddano dopiero co wyremontowany przez ewangelików klasztor. Nawet burmistrz miasta Erasmus Junge nie uchronił się przed kwaterunkiem. Dnia 20 lipca 1629 r. starosta księstwa świdnicko-jaworskiego Heinrich von Bibran wyznaczył nową, złożoną z katolików, radę miejską. Nakazała ona ewangelickim duchownym opuszczenie Świdnicy. Tylko nieliczni protestanci pozostali na swoich stanowiskach we władzach miasta. Ewangelicy nie mogli zrzeszać się w cechach (wkrótce, gdy zaczęło w mieście brakować chleba, mięsa i innych artykułów zarzucono ten nakaz), zaś dzieci musieli posyłać na nauki do szkoły jezuickiej itp. Sytuacja w mieście poprawiała się na korzyść ewangelików jedynie wówczas, gdy w jego murach zjawiała się załoga szwedzka.

Pokój westfalski w 1648 r. pozostawiał w mocy wcześniej ustanowioną zasadą cuius regio, eius religio - czyja władza, tego religia. W przypadku Świdnicy oznaczało to potwierdzenie odebrania wszystkich kościołów luteranom. Jednakże dzięki wstawiennictwu dworu szwedzkiego cesarz Ferdynand III zezwolił ewangelikom na wybudowanie w stolicach trzech księstw dziedzicznych na Śląsku (głogowskim, jaworskim i świdnickim) po jednym kościele, jednakże poza murami miejskimi. Zgoda cesarska była obwarowana jeszcze dodatkowymi ograniczeniami: kościoły i domy parafialne mogły być wystawione tylko z drewna i gliny, nie wolno było wybudować żadnej dzwonnicy, a tym samym sprawiać dzwonów, równocześnie nie zezwolono na wybudowanie przy kościele szkoły. Historyk Daniel Czepko von Reigersfeld zapisał, że po wojnie trzydziestoletniej w mieście z 1800 mieszczan posiadających tutejsze obywatelstwo (miasto ogółem liczyło około 11000 mieszkańców), pozostało przy życiu zaledwie 200 osób. Zaraz po wojnie w mieście mieszkało jedynie 30 katolików (w większości żołnierze i przybyli tu jezuici).

Po zakończeniu wojny trzydziestoletniej świdniczanie podjęli starania w celu uzyskania zgody na wybudowanie świątyni ewangelickiej. Katolicka rada miejska, jak i starosta księstwa świdnicko-jaworskiego starali się opóźnić realizację tego jednego z postanowień traktatu westfalskiego. Właściciel jednego z mtynów świdnickich - Friedrich Stirius, wraz z dwoma współwyznawcami z Jawora i Jeleniej Góry wybrał się w tej sprawie nawet do Wiednia, aby prośbę ewangelików przedłożyć bezpośrednio cesarzowi. Uzasadnione postulaty świdnickich protestantów poparł również poseł saksoński na dworze wiedeńskim Jonas von Schrimpf. Ostatecznie w poniedziałek 23 września 1652 r. starosta księstwa świdnicko-jaworskiego Otto von Nostitz odczytał uroczyście na ratuszu dekret cesarski zezwalający na budowę kościoła na przedmieściu Piętrowym, na miejscu pogorzelisk i ogrodów. Dzień ten obchodzono później w Świdnicy jako ewangelickie święto kościelne.

Po zaprzysiężeniu rady parafialnej nowej parafii von Nostitz udał się z cesarskimi komisarzami, przedstawicielami miasta i parafii na plac budowy kościoła. Zostali oni tu pozdrowieni przez licznie zgromadzonych mieszczan. Pułkownik Fende odmierzył plac, byt on długi na 200 kroków i równie szeroki. Także miejsce pod cmentarz odmierzone zostało krokami i ograniczone czterema palami. Później wyznaczono teren, na którym miano zbudować kościół, na 100 kroków długie i 50 kroków szerokie. Tam, gdzie miał stanąć ołtarz, starosta wbił pal. Z tymi wydarzeniami wiąże się ciekawa historia. Kiedy pułkownik Fende chciał zmniejszyć plac pod kościół, wówczas inny przedstawiciel cesarskiej komisji, von Monteverques, właściciel pobliskich Domanic, którego żona była ewangeliczką, rzucił swą laską w stronę tzw. Czarnego Rowu (obecnie przebiega tu ul. Saperów) i krzyknął: "Przecież to tylko ziemia, powinno się raczej jej dodać, niż ująć". Po zakończeniu tych prac, przewodniczący nowo wybranej rady parafialnej Ortlob von Otterau podziękował staroście w imieniu parafii za łaskę cesarską, odmówił modlitwę dziękczynną i poświęcił plac w imię Trójcy Świętej. Następnie przystąpiono do wybudowania tymczasowego drewnianego kościoła, który miał zapewnić schronienie przybywającym tu pobożnym "pielgrzymom". Ta tzw. "Boża Szopka" miała wymiary: 27 m x 14 m. Wybudowano ją tak, aby później dookoła niej mógł powstać właściwy kościół. Pastora Matthäusa Hoffmanna z Piotrowic Świdnickich powołano w 1653 r. na pierwszego duchownego kościoła pokoju.

Ponieważ duchownym ewangelickim zabroniono mieszkać w obrębie murów miejskich, młynarz Friedrich Stirius odstąpił im swe mieszkanie przy obecnej ul. Wrocławskiej 80. Tak więc w młynie, dopóki nie były gotowe domy parafialne, mieszkali: Hoffmann i w powołany w 1654 r. pastor Hahn ze Szczepanowa.

Ze względu na bardzo rozległą parafię, kościół tymczasowy nie mógł przyjąć wszystkich doń przybywających ewangelików. Pojawiła się wkrótce potrzeba budowy właściwej świątyni. Niestety na ten cel brakowało pieniędzy. Pomimo regularnego zbierania datków po nabożeństwach w Świdnicy oraz w pobliskich wsiach Grodziszczu i Makowicach (do roku 1653), nie uzbierano wystarczającej sumy. W związku z tym w daleką drogę wybrali się dwaj świdniczanie: Christoph Czepko von Reigersfeld i Matthäus Scholtz, aby zebrać niezbędne fundusze na budowę kościoła. Datki zbierano w Szwecji (królowa Krystyna wypisała weksel na 100 talarów), Saksonii i Brandenburgii, na Węgrzech i w Polsce (pomogły zamieszkałe przez protestantów wielkopolskie miasta Bojanowo i Leszno). Świdniczanie wykorzystywali również czas słynnych targów lipskich, aby i tam kwestować w tym zbożnych celu. Rzadko spotykali się z niezrozumieniem, jak to miało na przykład miejsce na dworze króla duńskiego, który oświadczył, iż przecież "w Danii dość jest opuszczonych miejsc, na których można by zbudować kościoły". Podobnie zastanawiano się w Hamburgu, gdzie nie wiedziano o straszliwej zarazie 1633 r., która zdziesiątkowała ludność księstwa świdnickiego, twierdząc iż "dwa takie bogate i ludne księstwa jakimi są świdnickie i jaworskie same i bez niczyjej pomocy powinny sobie przecież pozwolić na wybudowanie kościołów." Tym bardziej na podkreślenie zasługuje tu ofiarność Szwedów, np. Martin Hempel z miasta Stade podarował olbrzymią na owe czasy sumę 12400 talarów. Również katolicka rada miejska Świdnicy przekazała po długich oporach 1000 dębów, a pozostałą część drewna budowlanego podarował baron Hans Heinrich von Hochberg z Książa. Płynęła ponadto różnego rodzaju pomoc od okolicznej szlachty. Szczególnie zasłużone były rodziny von Czettritz, von Zedlitz, von Gellhorn, von Netz, von Rochow, von Rothkirch, von Roedern, von Seidlitz, von Seherr-Thoss. Ewangelicy mieszkający na wsi dostarczali podwód i rąk do pracy. Nie sposób nie wspomnieć tu o tych najuboższych osobach, które na budowę kościoła pokoju oddawały "swój ostatni, wdowi grosz". Pastor Lehmann, jeden z pierwszych badaczy zajmujących się historią kościoła pokoju pisał m.in. "Zubożałe przez lata mieszczaństwo czyniło więcej, niźli można by się tego w owej sytuacji po nim spodziewać. Było zaskakujące, gdy ludzie tacy jak czeladnik piekarski Adam Klose, czy też czeladnik szewski Balthasar Wilde przynosili całe swe oszczędności w wysokości 1 dukata! Wdowy, które zarabiały na swe utrzymanie czesaniem przędzy, a zatem żyły w skrajnym ubóstwie, potrafiły zebrać talara, którego oddawały na budowę kościoła. A ci, którzy nie mieli żadnych pieniędzy, a chcieli coś przekazać, przynosili choć jedną starą deskę! Niech pokój będzie prochom wszystkich tych szlachetnych ludzi!"

Plan budowli sporządzony został przez wrocławskiego oficera - inżyniera Albrechta von Sabischa, a zrealizowany przez cieślę Andreasa Kampera z Jawora i mistrza murarskiego Hansa Zollnera ze Świdnicy.

W dniu 23 sierpnia 1656 r. uroczyście położono kamień węgielny pod tę świątynię. Budowano ją tak szybko, że już 27 czerwca 1657 r. w kościele można było odprawić pierwsze nabożeństwo. Na krótko przed tym rozebrano kościół tymczasowy.

Świątynię, która jest uznawana za największą protestancką budowlę drewnianą o konstrukcji szachulcowej w Europie, wybudowano na planie krzyża. Plan Sabischa, oparty na wcześniejszych doświadczeniach, w naturalny sposób podzielił wnętrze kościoła na cztery hale z czworobocznym centrum. I tak samoczynnie powstały hala ołtarzowa, gdzie stanął ołtarz, hala polna, nazywana tak dlatego, iż w niewielkiej odległości od niej kończyło się już miasto i zaczynały okoliczne pola, hala ślubów, gdyż to tędy wprowadzano do kościoła nowożeńców mających zamiar wstąpić w związek małżeński i hala zmarłych, skąd wyprowadzano ciała zmarłych na cmentarz. Od wschodniej strony dobudowano do kościoła zakrystię. Już w wieku XVII okoliczna szlachta zaczęła dostawiać do kościoła prywatne loże, mające formy przypominające kaplice czy też jaskółcze gniazda. Wewnątrz kościoła powstały dwa piętra empor, na których miejsca zajmowali mieszczanie. Wchodzono na nie schodami wewnątrz kościoła. W XVIII w. pomiędzy emporami powstało dodatkowo tzw. międzychórze, przeznaczone dla członków cechów miasta. Do kościoła prowadzi z zewnątrz 27 drzwi.

Pierwotnie kościół był ubogo ozdobiony, brakowało wówczas bogatych zdobień ścian i słupów. Ambona, ołtarz, "stół organowy" i chrzcielnica, jak również sprzęty liturgiczne oraz obrazy zostały przeniesione z kościoła tymczasowego i ozdabiały odtąd nową świątynię. W następnym okresie stopniowo przystrajano i wyposażano ten piękny kościół.

Dnia 22 sierpnia 1707 r. zawarto konwencję w Altranstadt pomiędzy słynnym szwedzkim królem Karolem XII i cesarzem Józefem I. Obejmowała ona również kwestię protestantyzmu w Świdnicy. Miejscowa parafia zmniejszyła się o okolice Jeleniej Góry i Kamiennej Góry, gdzie wybudowano tzw. kościoły łaski. Co do Świdnicy, postanowiono wyrazić zgodę na wzniesienie murowanej dzwonnicy obok kościoła pokoju, utworzenie szkoły ewangelickiej, urządzanie uroczystych pogrzebów i przyjmowanie tylu duchownych, ilu tylko potrzeba. W 1714 r. Caspar Finger, gospodarz z pobliskiej wsi Grodziszcze ufundował sygnaturkę, którą umieszczono na kościele.

Wkroczenie l stycznia 1741 roku wojsk pruskich do Świdnicy zmieniło sytuację wyznaniową w mieście. Widomym tego znakiem było odwołanie już 16 sierpnia 1741 r. burmistrza wyznania katolickiego Heyna, którego zastąpił na tym stanowisku przewodniczący ewangelickiej rady parafialnej Hülse. Wraz z zezwoleniem króla Fryderyka II na powstanie nowych ewangelickich świątyń, tzw. domów modlitwy (niem. die Bethäuser), wybudowano w księstwie świdnicko-jaworskim 122 nowe kościoły. Tym samym pomniejszył się zasięg świdnickiej parafii. Mimo to tutejszy pastor primarius pozostał zwierzchnikiem okręgu kościelnego. Od roku 1806 nosił tytuł superintendenta.

Gdy Śląsk stał się teatrem działań wojny siedmioletniej, również i Świdnica ze względu na powstałą tu twierdzę, znalazła się w jej zasięgu. Podczas czterokrotnych oblężeń miasta ucierpiał również kościół pokoju. Jego położenie pomiędzy dwoma pasami fortyfikacji narażało tę świątynię na wielokrotny ostrzał artyleryjski. W roku 1758 austriacki komendant miasta feldmarszałek von Thierheim był bliski podjęcia decyzji zburzenia kościoła. Na szczęście jego pomysły nie zostały nigdy zrealizowane. Zniszczono jedynie zabudowania parafialne stojące po północnej stronie świątyni, gdzie dziś rozciąga się cmentarz. Po zakończeniu wojny kościół i otaczający go teren przedstawiał straszliwy widok. W świątyni zniszczono większość okien, zawaliła się zakrystia, uszkodzone zostały: dach, ściany, a nawet filary nośne, tak iż cudem budowla ta nie zawaliła się. Ucierpiały poważnie inne budynki stojące na placu Pokoju. Do dziś świadectwem tych czasów są oryginalne kule armatnie wmontowane w belki konstrukcji kościoła.

W trakcie ostrzału Świdnicy przez wojska napoleońskie w 1807 r. kościół pokoju był ponownie zagrożony zniszczeniem, na szczęście dzielni parafianie czuwali z mokrymi szmatami na dachu świątyni i od razu gasili zarzewia ognia. W ramach kontrybucji wojennych nałożonych przez Napoleona na Śląsk parafia przy kościele pokoju od swego stanu posiadania zapłacić musiała 48 funtów srebra.

W XIX w. ciągle duża jeszcze parafia została znacznie pomniejszona. Odłączyły się od niej nowo powstałe okręgi kościelne, m.in. Kłodzko, Ziębice, Bolków, Strzegom, Wałbrzych i Świebodzice. W 1852 r. dobudowano przed wejściem głównym do kościoła tzw. nową halę ślubów, urządzono halę chrztów, usprawniono organy i odnowiono wnętrze kościoła. Kolejna jego renowacja nastąpiła w 1902 r. pod kierunkiem Josepha Langera. Również obecnie kościół jest gruntownie remontowany, pracami kieruje Niemieckie Centrum Rzemiosła i Odnowy Zabytków w Fuldzie przy współpracy z wieloma polskimi i zagranicznymi instytucjami.

Przed drugą wojną światową ewangelicy stanowili ok. 2/3 mieszkańców miasta, czyli ok. 27000 ludzi i posiadali trzy kościoły. Prowadzili wszechstronną działalność na wszystkich możliwych polach życia miejskiego. Działalność charytatywna połączona była z istnieniem Zgromadzenia Diakonijnego. Istniał ewangelicki szpital Bethania, który zyskał rangę szpitala powiatowego i służył wszystkim mieszkańcom niezależnie od wyznania. Ewangelicy prowadzili dom starców Elim, dom dziecka, przedszkola. Działało kilkanaście większych i cały szereg mniejszych towarzystw, począwszy od chórów śpiewaczych, a skończywszy na oddziale Towarzystwa Bratniej Pomocy im. Gustawa Adolfa. Istniało też szkolnictwo konfesyjne - od szkoły ludowej począwszy, a na gimnazjum skończywszy. Ten bujny okres rozwoju kultury ewangelickiej osłabił okres totalitaryzmu hitlerowskiego, potem zaś przymusowe wysiedlenie czy też wypędzenie ludności niemieckiej.

Zabytki placu pokoju

Na plac Pokoju wchodzimy od strony ul. Kościelnej przez barokową bramę. Znajdująca się na niej łacińska inskrypcja głosi: "Przez łaskę Bożą i pod ochroną Karola VI, ta brama, która prowadzi do ewangelickiego kościoła Świętej Trójcy, została wzniesiona w roku [od urodzin] Zbawiciela 1730". Inne przejścia prowadzące na plac noszą nazwy: brama Garncarska oraz Małgorzaty.

Do kościoła wchodzimy od strony dawnej zakrystii. Ściany tego pomieszczenia ozdobione zostały licznymi portretami księży, którzy pełnili tu posługę duszpasterską. Na szczególną uwagę zasługują wizerunki Benjamina Gerlacha (1633-1683), Benjamina Schmolckego (1672-1737), Gottfrieda Balthasara Scharffa (1676-1744) oraz Johanna Friedricha Tiedego.

Pierwszy z nich, oprócz teologii, żywo zajmował się astronomią. Byt przyjacielem gdańszczanina Jana Heweliusza; wydał drukiem dzieło o kometach. Niezależnie od astronoma angielskiego Edmonda Halleya, był współodkrywcą słynnej komety.

Benjamin Schmolcke zasłynął jako świetny poeta i pieśniarz, byt autorem około 1200 pieśni, z których wiele śpiewanych jest do dziś w Niemczech, Polsce, Szwecji i Finlandii. Urodził się jako syn księdza z Chróstnika pod Lubinem. Studiował na Uniwersytecie w Lipsku. W 1730 r. został częściowo sparaliżowany, kazał się jednak przynosić do kościoła, aby móc kłaść dłonie na głowach swych wiernych i udzielać im błogosławieństwa.

Balthasar Scharff byt autorem wielu prac z zakresu teologii protestanckiej, część jego dzieł przetłumaczono już za jego życia na wiele języków, w tym na holenderski i węgierski.

Czwarty ze wspominanych księży byt zamiłowanym entomologiem. Posiadał olbrzymią kolekcję motyli, gdzie znalazły się okazy przysyłane m.in. przez jego przyjaciela, namiestnika Cejlonu. Na cmentarzu, w miejscu które ze względu na niezwykłe założenie parkowo-cmentarne, nazwano potem Tiedesches Schlummerhain (gaj spoczynku pastora Tiedego), znajdowała się altana, na której pastor jeszcze za życia nakazał umieścić kamienną rzeźbę chłopca trzymającego w dłoni szykującego się do lotu motyla. Motyl miał znaczenie symboliczne; życie ludzkie na ziemi jest jednym ze stadiów do lepszego, piękniejszego życia. Podobnie jak motyl, który przekształca się z larwy w niezwykłą, wspaniałą postać, tak też człowiek przechodząc przed obliczem śmierci stać się ma wspanialszą, nową istotą.

Znajdujący się w zakrystii obraz ołtarzowy przedstawia Ostatnią Wieczerzę. Stojąca pośrodku barokowa chrzcielnica pochodząca z 1661 r. jest dziełem Pankratiusa Wemera z Jeleniej Góry. Ufundowana została przez okoliczne rody szlacheckie: von Nostitz, von Berger, von Czettritz, von Sommerfeid, von Rotkirch i von Rätschin, ich herby widzimy na jej dolnej części. Na pokrywie chrzcielnicy umieszczono scenę z Chrztem Chrystusa.

Ponadto znajduje się tu stary konfesjonał, najprawdopodobniej z tego miejsca ksiądz dokonywał powszechnej absolucji, czyli ogólnego rozgrzeszenia. Pierwotnie stał on w kościele.

W przeszklonej szafie ozdobionej na bordiurze herbem rodziny von Berger znajdują się dawne ornaty używane przez duchownych tutejszego kościoła do roku 1852. Jest tam także krzyż noszony niegdyś przed konduktem pogrzebowym, nakrycie na kielich z pięknie wyhaftowaną sceną starotestamentową przedstawiającą proroka Jonasza wyrzucanego z paszczy wieloryba oraz Biblia - o której niegdyś mówiono, że została przecięta szablą gorliwego katolika.

Warto zwrócić też uwagę na stary, kryształowy żyrandol oraz XVII-wieczny obraz ołtarzowy przedstawiający Ukrzyżowanie Chrystusa. Wisiał on pierwotnie w ołtarzu kościoła tymczasowego. Odkupiono go od wójta ziemskiego o nazwisku Bode. Jedynie 1/4 sumy potrzebnej do jego nabycia wydano z kasy parafialnej, resztę zaś pokryli pobożni dobroczyńcy.

Kościół pokoju w Świdnicy ze względu na swą konstrukcję podzielony jest na cztery hale: po stronie wschodniej - ołtarzową, po południowej - ślubów, po zachodniej - zmarłych i po północnej - polną. Po wyjściu z zakrystii, dostrzegamy po lewej stronie dawną lożę, w której zasiadywali tutejsi księża. Była ona niesłusznie nazywana lożą cesarskiego szpiega, który miał w niej rzekomo podsłuchiwać, czy aby w ewangelickich kazaniach nie ma akcentów antypaństwowych. Na uwagę zasługuje jej bogata barokowa snycerka.

Z tyłu ołtarza zawieszono obraz symbolizujący zawarcie pokoju westfalskiego (1648 r.). Wisiał on pierwotnie w bocznej loży von Hochbergów. W jego centralnej części namalowana została personifikacja zgody - concordia, depcząca narzędzia walki. W prawej swej dłoni trzyma przecięty owoc granatu, symbolizuje on m.in. zwycięstwo, nadzieję i jedność. W lewej zaś ręce dzierży talerz z czereśniami - w XVII w. owoc ten symbolizował serce (tac. cordia = nawiązanie do concordii). Zebrane na jednym talerzu czereśnie uosabiają ducha jedności porozumienia. W tle widoczne wojska z cesarskimi sztandarami.

Wspaniały, barokowy ołtarz kościoła pokoju - dzieło Augusta Gottfrieda Hoffmanna z Drezna - poświęcony został podczas jubileuszu stulecia istnienia świątyni, dnia 25 września 1752 r. Jego fundatorem jest Peter Pauliander, starszy cechu garncarzy. Inskrypcja jemu poświęcona, z której m.in. dowiadujemy się, że pochodził on ze Szwecji, jest umieszczona na tylnej ścianie ołtarza.

Podkreślić należy symbolikę przedstawień ołtarzowych. W układzie poziomym zaznaczono przejście od Starego do Nowego Kościoła. Stary Kościół symbolizują rzeźby Mojżesza i Aarona. Chrzest zaś Jezusa przez Jana Chrzciciela w wodach Jordanu stanowi przejście do Nowego Kościoła. Św. Piotr jest reprezentantem Kościoła średniowiecznego, rzymskokatolickiego, który niesłusznie opiera się na ziej interpretacji słów Chrystusa o "opoce, skale, na której zbuduję kościół swój", Św. Paweł zaś to symbol zachodniego Kościoła, zreformowanego. W układzie pionowym odnajdujemy symbolikę Trójcy Świętej, której poświęcony jest kościół. W centralnej części ołtarza postać Chrystusa, powyżej otoczona promieniami gołębica (symbol Ducha Świętego) i pod baldachimem w trójkącie tzw. "Oko Boże" z hebrajskim napisem Jahwe. Relief powyżej stołu ołtarzowego przedstawiający Ostatnią Wieczerzę i Chrzest Chrystusa nawiązują do dwóch sakramentów świętych, zachowanych w Kościele ewangelickim. Dla Marcina Lutra sakramenty nie byty bowiem "środkiem do zbawienia", a zwłaszcza takim, który można było kupić za pieniądze, ale były "znakami świadczącymi o Boskiej woli wzbudzającej u ludzi przeświadczenie o zbawieniu". Ołtarz zdobi sześć kolumn - barokowy symbol mądrości Bożej - według porządku korynckiego, ustawionych w półkole, pomalowanych w deseń naśladujący marmur, które dźwigają fryz z inskrypcją w języku niemieckim: "Ten jest mój Syn umiłowany, którego sobie upodobałem". Na zwieńczeniu ołtarza księga opatrzona siedmioma pieczęciami i Baranek Boży z chorągiewką, jako nawiązanie do ostatniej księgi Biblii - Apokalipsy.

W 1728 r. postanowiono sporządzić nową ambonę. Stało się to możliwe dzięki fundacji papiernika Konrada Rüdigera z Bystrzycy Dolnej, który podarował na ten cel odpowiednio wysoką kwotę pieniędzy. Jej wykonanie powierzono rzeźbiarzowi Gottfriedowi Augustowi Hoffmannowi, którego sprowadzono specjalnie z Drezna. W 1729 r. ambona ta została uroczyście poświęcona przez pastora Benjamina Schmolckego. Nad wejściem na nią znajduje się rzeźba przedstawiająca Chrystusa jako dobrego pasterza - nawiązanie do Ewangelii wg św. Łukasza. Podejścia do ambony ukazują w reliefach: zesłanie Ducha Świętego, Golgotę i raj. Na balustradzie umieszczono figuralne wyobrażenia: wiary (postać z krzyżem), miłości (postać z dzieckiem) i nadziei (postać z kotwicą). Obok pulpitu balustrady ambony znajduje się stara klepsydra przypominająca księdzu w trakcie wygłaszania kazania o nieubłaganym upływie czasu. Inskrypcja umieszczona na podstawie ambony brzmi: "Pietatis et liberalitatis monumentum Conradio - Riedigerianum", tzn. "Pomnik pobożności i szczodrobliwości Konrada Rüdigera". Pod baldachimem znajduje się przedstawienie Ducha Świętego (gołębica). Baldachim przemyślano jako kłębiące się chmury, które przebijają promienie. Czterech aniołów trzyma wstęgę z napisem "Święty, Święty, Święty". Na szczycie anioł zwołujący głosem trąby na Sąd Ostateczny.

Prawie całą ścianę zachodnią zajmują olbrzymich rozmiarów organy, zwane dużymi. Zostały one wykonane w latach 1666-1669 przez Gottfrieda Klose z Brzegu. Instrument ten był wielokrotnie remontowany. W latach 1776-1784 niejaki Zeitzius z Ząbkowic ozdobił dodatkowo prospekt organowy ruchomą niebiańską kapelą. Podczas gry na organach miało się wrażenie, że to aniołowie grają na trzymanych w rękach instrumentach. Niestety, opat zakonu cystersów z Krzeszowa Vogler - zaproszony tu na jubileusz istnienia kościoła pokoju (1802 r.), pragnąc naprawić organy, zepsuł mechanizm anielskiej kapeli. W roku 1882 organy zmodernizowano w celu ułatwienia gry, zaś w 1909 r. świdnicka firma Bruno Schlaga przebudowała je, wprowadzając elektryczny napęd.

Na balustradzie chóru organowego umieszczono portret księdza dr. Marcina Lutra, reformatora Kościoła Zachodniego. Na ramie obrazu widnieje inskrypcja w języku niemieckim: "Ein feste Burg, ist unser Gott", co znaczy: Warownym grodem jest nasz Bóg. Są to pierwsze słowa pieśni napisanej przez Lutra, która stała się hymnem Reformacji. Marcin Luter, mnich augustianin, dr teologii żył w latach 1483 - 1546. Był teoretykiem i przywódcą reformacji. Ogłosił on 31 października 1517 r. 95 tez przeciwko nauce o odpustach. Opracował wraz z Filipem Melanchtonem tzw. Augsburskie Wyznanie Wiary. W zakresie doktryny nie zamierzał dokonać zmian w podstawach chrześcijaństwa, uznał Biblię, którą przełożył z języków oryginalnych (z hebrajskiego i greki) na język niemiecki, za jedyne źródło objawienia.

Ze względu na to, że duży instrument często psuł się, ks. Sigismund Ebersbach postanowił podarować kościołowi drugi, mniejszy. Nikt bardziej niż on nie mógł orientować się, jak ważnym elementem ewangelickiego nabożeństwa jest śpiew. Małe organy zostały wybudowane w 1695 r. i umieszczono je ponad ołtarzem. Skonstruował je najpewniej Christoph Georg Klose - syn budowniczego dużych organów. Ich prospekt, ozdobiony aniołami grającymi na trąbach, jest wspaniałym przykładem przepięknej barokowej snycerki. Dzięki renowacji przeprowadzonej w latach 80-tych i początku 90-tych naszego stulecia przez Richarda Jacoby'ego z Kassel organy te, które są bodaj najbardziej unikatowym barokowym instrumentem na Śląsku, służą dalej świdnickiemu zborowi. Ich uroczysta konsekracja nastąpiła 29 września 1991 r.

Po wybudowaniu kościoła stopniowo przystąpiono do ozdabiania go malowidłami. W roku 1693 członkowie rady parafialnej i deputowani kościoła postanowili, że strop w pobliżu dużych organów należy ozdobić odpowiednimi malowidłami. Odnoszą się do tego trzy tablice inskrypcyjne, z herbami i gmerkami (znakami cechowymi - przyp. red.) fundatorów, umieszczone poniżej balustrady dużych organów. Realizację prac powierzono najpierw malarzowi Christianowi Süßenbachowi, a gdy pomysł ozdobienia stropu rozszerzono o kolejne hale, zatrudniono dodatkowo Christiana Kolitschky'ego. Strop hali ołtarzowej i hali ślubów ukończono w 1695 r., hali polnej, zmarłych i skrzyżowania naw rok później.

Obraz środkowy przedstawia Trójcę Świętą - po prawicy Boga Ojca tronuje Chrystus ubrany w czerwony płaszcz królewski, z koroną na głowie, trzymający krzyż w ręku. Z tchnienia obu postaci wyłania się gołębica symbolizująca Ducha Świętego.

Obraz nad halą zmarłych odnosi się do Apokalipsy wg św. Jana. Nad głową Boga Ojca otoczoną siedmioma płomieniami krąży orzeł i cherubin. W ręku Boga Ojca otwarta księga, na której stoi baranek, dookoła klęczy 24 starców trzymających harfy i płonące lampy. U podnóża postać św. Jana Ewangelisty.

W stropie hali ślubów kolejny obraz nawiązujący do Apokalipsy wg św. Jana. Jest to upadek grzesznego Babilonu. Po prawej stronie obrazu Chrystus z sierpem tronujący w chmurach. Spośród czterech aniołów jeden trzyma sierp, a drugi otwartą księgę z napisem: "Wieczna Ewangelia". W górnej części obrazu ukazano otwarte niebo, gdzie wokół baranka zgromadzili się modlący błogosławieni, zaś w dole walący się Babilon.

Kolejny obraz, umieszczony nad halą polną, ukazuje Sąd Ostateczny. W centralnej części Jezus spoczywający na tęczy, na dłoniach i stopach Chrystusa widoczne ślady jego męki. Dookoła Niego zbawieni wśród chmur. Aniołowie trzymają narzędzia męki Pańskiej. Inni aniołowie nawołują dźwiękiem trąb na Sąd Ostateczny. W lewej części obrazu nagie postacie osób, które obudziły się z mroków śmierci na Sąd Ostateczny. Stojący obok anioł wskazuje na dwie drogi: jego prawica nakierowana jest na niebo, lewica zaś pokazuje diabła w piekle. Jeden ze zbawionych trzyma w ręku kartkę z inskrypcją: "Christian Süßenbach, karczmarz, starszy cechu malarzy i deputowany kościoła namalował ten obraz 20 września 1696 r.". Obok obrazu, na stropie, umieszczono cyfrę 144000, co oznacza liczbę przeznaczonych do zbawienia ludzi.

Ostatni obraz, umieszczony ponad halą ołtarzową, ukazuje Niebiańskie Jeruzalem. Miasto z dwunastoma bramami, oświetlone jest padającymi z nieba promieniami. Na blankach każdej z bram siedzi anioł. Środek miasta stanowi pagórek, z którego wypływa zdrój wody życia. Na pagórku tronuje Baranek Boży. Cały ten obraz anioł z laską w ręku ukazuję św. Janowi Ewangeliście.

Świdnickie rody

W lożach dobudowanych do parteru zasiadali głównie członkowie okolicznych rodów szlacheckich: von Hochberg, von Moltke, von Nostitz, von Gellhorn, von Zedlitz, von Seidlitz, von Czettritz und Neuhaus. Dwie z nich zasługują na szczególną uwagę. Pierwsza, należąca do rodziny von Hochberg, ze względu na jej wspaniały barokowy wystrój - jest bowiem najpiękniejszą lożą tego kościoła. Druga zaś, ze względu na osobę jej właściciela, posiadacza majątku w pobliskiej Krzyżowej, wybitnego stratega wojskowego - generała feldmarszałka Helmutha von Moltke.

Loża von Hochbergów wybudowana została ok. 1695 r. w tzw. hali ślubów. Na jej balustradach znajdują się kompozycje malarsko-słowne, nawiązujące do historii herbu rodziny von Hochberg, ich wielkości i majątku. Widzimy tu m.in. obrazy przedstawiające miasta należące do tego rodu: Świebodzice, Mieroszów (wzgl. Wałbrzych). Podwójny herb na baldachimie loży należy do rodziny von Hochberg (z lewej) i rodziny von Reuss (po prawej).

Kilkanaście metrów na prawo od loży von Hochbergów położona jest skromna loża rodziny von Moltke. Wcześniej należała do rodziny von Dresky.

Na pierwszej emporze świątyni zasiadali członkowie świdnickich cechów, takich jak piekarzy, rzeźników, poszewników, szewców, stolarzy. Poświadczają to widoczne w wielu miejscach znaki cechowe.

W wielu miejscach kościoła, np. na bordiurach ławek, filarach i lożach, umieszczono herby rodowe okolicznej szlachty. Stare rycerskie rodziny tu zasiadające od wieków posiadały majątki w okolicach Świdnicy.

Balustrady empor ozdobione zostały cytatami z Pisma Świętego. Obok nich umieszczono obrazy o treści symbolicznej, które tłumaczą treść poszczególnych fragmentów z Nowego i Starego Testamentu. Powstała tym samych swego rodzaju "biblia pauperum", tzn. Biblia dla ubogich, których często nie stać było na kupno Pisma Świętego.

Na dębowych filarach empor umieszczono liczne epitafia szlachty i patrycjatu Świdnicy. Do najciekawszych z nich należą: składające się z dwóch części epitafium kotlarza Martina Dobrauschky'ego (+ 1696) i jego syna Heinricha (+ 1733), Ernsta Abrahama von Sommerfelda (+ 1691) - ozdobione wspaniałymi panopliami i Karla Heinricha barona von Czettritz-Neuhaus (+ 1727) - w pięknych ramach ozdobionych 16 herbami jego antenatów.

W kościele zachowane są również liczne tablice pamiątkowe, związane z życiem parafialnym tutejszego zboru. Wizyta cesarza Wilhelma II uwieczniona została na drewnianej tablicy w formie medalionu zwieńczonego koroną (umieszczona na filarze po prawej stronie od ołtarza). Cesarz wyrazić miał wówczas zdanie, iż "Kościół Pokoju jest najpiękniejszym kościołem w Niemczech". Z jego pobytem w Świdnicy wiąże się również pierwszy przyjazd do tego miasta automobilu (l 906 r.).

Siedzenia, dzieło mistrza stolarskiego Pankratiusa Wemera z Jeleniej Góry, wykonane zostały w latach 1658-1659. Do chwili obecnej zachowane są one na obrzeżach obu naw, pozostałe zaś, które stanęły na miejscu starych, ufundowano w 1902 r. Zdumiewające jest, że Kościół Pokoju może pomieścić ok. 7500 osób (z tego 3500 na miejscach siedzących).

Wychodząc z zakrystii obejrzeć warto liczne kamienne epitafia z XVII i XVIII w. mieszczan świdnickich i okolicznej szlachty. Obchodząc kościół od strony południowej w kierunku północnej napotykamy na nagrobek dwóch nieznanych z nazwiska sióstr bliźniaczek. Wykute na nagrobku jedno serce bezpośrednio nawiązuje do treści inskrypcji nagrobnej, na której czytamy m.in. "... Sama śmierć rozdzielić ich nie może, jedno serce biło w dwóch sercach, Jezus obu skarbem i sercem ...". Następne epitafia należą do: Anny Rosiny Hübner (+ 1701) i Christiana Trallesa, asesora sądu męskiego (+ 1677) - nagrobek ten został wystawiony przez jego wnuków w 1734 r., do czego nawiązuje data ukryta pod rzymskimi cyframi w chronostychu. Kolejne epitafium poświęcono pamięci: notariusza Johanna Winklera (+ 1709) i Julianny Elisabeth Mühlich (+ 1691) - w chwili obecnej znajduje się ono we wnętrzu kościoła za ołtarzem. Dalej: Sophie Elisabeth von Haugwitz, z domu baronowej von Zaradeck (+ 1722) i jej córki, baronowej Marii Eleonory von Seherr-Thoß (+ 1730), starszego cechu piekarzy Christiana Kaltenbrunna (+ 1748), winiarza Johanna Bernharda Hagemanna i jego żony Susanny z domu Kühn, Johanna Davida Jentscha (+ 1769), kupca Johanna Heinricha Englera (+ 1735) i jego małżonki Anny Kathariny z domu Valer (+ 1729), kupca Johanna Gottlieba Hahna (+ 1764) i jego małżonki Anny Barbary z domu Küntzel (+ 1762), właściciela folwarku w Kleczkowie Georga Seidla (+ 1771), Tobiasa Scholtza z Witoszowa (+ 1764), doktor Johanny Eleonory Neigefind z domu Alt (+ 1753), Johanna Georga Pischela z Miłochowa (+ 1776) i jego żony Anny Marii z domu Teller (+ 1789), starszego cechu czerwonoskómików Johanna Gottfrieda Mentzla (+ 1769) i jego żony Anny Rosiny z domu Reich (+1788) oraz właściciela folwarku Samuela Mittmanna (+ 1761).

Na tej starej nekropoli otaczającej kościół pokoju pochowano dziesiątki tysięcy osób. Każda z nich w większej lub mniejszej mierze wniosła swój wkład do historii tego miasta i regionu. Z zadumą odczytujemy z nagrobków nazwiska osób uczestniczących niegdyś w życiu kulturalnym miasta i zasłużonych dla jego rozwoju. Na pierwszym miejscu wymienić należy prof. dr. Juliusa Friedricha Schmidta zmarłego w 1892 r., autora licznych prac z zakresu historii. Kolejną postacią zasłużoną na polu nauki w Świdnicy był Heinrich Schubert. Napisał on fundamentalne dzieło o przeszłości miasta pt. "Obrazy z historii miasta Świdnicy" oraz wiele artykułów i prac naukowych na temat historii Śląska. Pochowano tu również fabrykantów: Hugo Roithnera - właściciela fabryki artykułów sportowych i zabawek (w jego zakładzie wyprodukowano pierwszą rakietę tenisową w tej części Europy) oraz przedstawicieli rodziny Schlag (słynnych na całym świecie producentów instrumentów organowych).

Na cmentarzu znajduje się również wspólna mogiła poległych na rynku w Świdnicy podczas wydarzeń Wiosny Ludów 1848 r. W jednym grobie pochowano ewangelików i katolików - przykład rodzącego się ekumenizmu. Na skromnym, piaskowcowym nagrobku wyryto nazwiska 11 osób tu pogrzebanych i datę 31 lipca 1848 r.

Budynki stojące po południowej stronie cmentarza, w większości konstrukcji ryglowej, wybudowano po konwencji w Altranstadt w 1708 r. Na szczególną uwagę zasługuje dzwonnica i dawna szkoła ewangelicka, tzw. liceum.

Początkowo w dzwonnicy wisiały trzy dzwony, odlane przez wrocławskich ludwisarzy Götz. Spośród nich zachował się do dnia dzisiejszego tylko jeden, podziwiać go można we wnętrzu kościoła, za ołtarzem. Obecne dzwony sprowadzono ze zlikwidowanej parafii ewangelickiej w Strzegomiu. Na parterze dzwonnicy zamykano za karę, w tak zwanej kozie, niesfornych uczniów ewangelickiego liceum. Wśród nich był wybitny w późniejszym czasie poeta niemiecki, prekursor romantyzmu Johann Christian Günther (1695-1723). Jego inicjały znalazły się, pośród innych graffiti osób, którzy uwiecznili się na ścianach tego pomieszczenia.

W pobliżu dzwonnicy stoi budynek dawnego ewangelickiego liceum założonego w 1708 r. Jego ściany są ozdobione czterema epitafiami z XVIII - pocz. XIX w. uczących tu niegdyś profesorów tej szkoły. Byli to: Johann Christian Leubscher, Georg Teofil Assmann, Johann Benjamin Becker i Johann Gotfried Hanke. Dwaj pierwsi profesorowie działali w początkowym okresie istnienia szkoły. Łacińskie inskrypcje na ich epitafiach brzmią: "Wędrowcze przystań w spokoju, tu spoczywa Johann Christian Leubscher z Brzegu na Śląsku, który przez trzynaście lat był pierwszym rektorem tutejszej szkoły, która położona jest w pobliżu kościoła Świętej Trójcy w Świdnicy. Przyszedł on na świat 4 lutego 1675 r. jako syn słynnego profesora gimnazjum w Brzegu Johanna Leubschera, a zmarł 22 lutego 1721 r. w wieku 46 lat. Co życzysz jemu i pozostałej po nim rodzinie, to niechaj stanie się z Tobą. Ten pomnik wdzięczności wystawili swemu nauczycielowi jego uczniowie". Drugie epitafium posiada inskrypcję o następującej treści: "Nadzwyczaj słynnemu i uczonemu Georgowi Gottliebowi Assmannowi, najpierw prorektorowi a potem rektorowi tej szkoły, który poprzez dwadzieścia dziewięć lat o nią i o młodzież szkolną wysoce się zasłużył, a zakończył swe niezwykle pracowite życie w roku 1738 w wieku 69 lat, wystawili ten pomnik wdzięczności ku naśladownictwu dla następnych pokoleń, złączeni więzami krwi i miłości, w roku 1744".

Uczniami liceum, później od 1812 r. gimnazjum, byli m.in. budowniczy Bramy Brandenburskiej w Berlinie Carl Gotthard Langhans (jego ojciec był tu prorektorem), Abraham von Zedlitz (minister oświaty za Fryderyka II w Prusach), Karl Gottlieb Suarez (twórca w XVIII w. pruskiego powszechnego prawa krajowego), hrabia Moritz von Strachwitz (wybitny niemiecki liryk).

Budynek liceum otrzymał niedawno "swą nową twarz" dzięki renowacji przeprowadzonej przez Niemieckie Centrum Rzemiosła i Odnowy Zabytków z Fuldy. Jedna z sal owego "Lutherheimu" wykorzystywana jest przez świdnickich parafian jako kaplica w okresie zimowym. Kościół pokoju nie jest ogrzewany, co wynika z jego konstrukcji. Już w latach 20. naszego stulecia zmusiło to tutejszych parafian do budowy tzw. kościoła zimowego. Powstał on w 1928-29 roku. Niedawno odzyskany przez świdnicką parafię służy za dom parafialny, salę koncertową i dom spotkań.


tekst i zdjęcia pochodzą z serwisu luteranie.pl


Autor tekstu: Sobiesław Nowotny.